| Wszystko gra |
czwartek 12.10.2006
Reżyseria: Woody Allen Gatunek: Dramat/Thriller Nic w życiu nie jest tak potrzebne jak szczęście, a "Wszystko gra" to film zdecydowanie nie dla widzów nastawionych na tradycyjne kino Woody'ego Allena - oto wnioski po obejrzeniu obrazu sławnego reżysera. Od jego poprzednich dzieł różni go wszystko - Allen w filmie się nie pokazuje ani razu, akcja nie rozgrywa się w Nowym Jorku, a film nie jest komedią, mimo paru przezabawnych chwil. Hollywood próbuje oswoić masową publiczność z budzącym kontrowersje tematem miłości homoseksualnej. Głównym bohaterem jest Chris Wilton (Jonathan Rhys-Meyers), biedny trener tenisa w elitarnym klubie. Zaprzyjaźnia się tam z Tomem Hewettem (Matthew Goode) pochodzącym z bogatego, inteligenckiego domu. Znajomość ta staje się dla Chrisa szansą na nowy, lepszy byt. Zachwycony życiem na salonach żeni się z siostrą Toma, by niedługo potem rozpocząć namiętny romans z byłą narzeczoną przyjaciela - niespełnioną aktoreczką imieniem Nola (Scarlett Johansson). Kłamstwo goni kłamstwo, a ze względu na to, że Chris nie ma czegoś takiego, jak sumienie ciągnie wszystko dalej, do czasu, gdy widzi, że romans zagraża jego wygodnemu i statecznemu życiu. Jest gotów zrobić wszystko, by nie wyszedł on na jaw. Z początku trudno uwierzyć w fascynację, którą Chris czuje do Noli. Jest to trochę wymuszone, lecz z czasem da się do tego przyzwyczaić i jak się bardzo chce uwierzyć w ich namiętność, to bardzo proszę. Na szczęście im dłużej film trwa, tym jest lepiej, jednak pozostaje problem głównego bohatera, który jest człowiekiem tak zimnym i nieczułym, że ciężko dać wiarę jego gorącemu uczuciu do Noli. Przez większość filmu jego twarz pozostaje niezmieniona, a wyraz beznamiętności zapada na długo w pamięć. Pod koniec sam widz nie wie, czy chce, by Chris wyszedł z wszystkiego cało czy też nie. "Wszystko gra" to film, którym nowojorski twórca zaskoczył wszystkich i pokazał jego wszechstronność. Pokazał, że jest wielki. Występują: |

czwartek 12.10.2006