| Zakochani widzą słonie |
wtorek, 14.03.2006
Film wyświetlany w ramach V Festiwalu Filmów Skandynawskich Reżyseria: Dagur Kári Gatunek: Komedia/Dramat Zdawałoby się - kolejny prosty film o miłości. I o bohaterach społecznie niedopasowanych, uciekających od odpowiedzialności i wszelkich zobowiązań, co w kinie - zwłaszcza ostatnio - jest tematem popularnym, by nie powiedzieć - odwiecznym. To pierwsze wrażenie zmienia jednak reżyseria Dagura Káriego, cenionego za wcześniejsze "Nói albínói", który na dość ogranym schemacie zbudował wielowątkową historię możliwą do odczytania na wielu płaszczyznach. Prócz losów Daniela i Franc jest jeszcze Morfar, ich przyjaciel, zwany Dziadkiem. Ma stałą pracę, rady na każdą okazję i względnie uporządkowane życie, choć marzy, by zostać sędzią piłkarskim. Cel może i wydaje się irracjonalny, zważywszy, że Dziadek ma sporą nadwagę, jednak nie można odmówić mu determinacji. Przynajmniej się stara, w przeciwieństwie do Daniela, który przyszłością się nie przejmuje. Daniel wydaje się ucieleśnieniem beztroskiego pokolenia. Jeździ starym, wysłużonym fiatem 500, zawsze nosi słuchawki na uszach i kompletnie nie zwraca uwagi na to, co się wokół niego dzieje. Po prostu nic go nie interesuje. Tylko czasami jest zmuszony wejść w interakcję z resztą społeczeństwa - gdy, na przykład, musi zapłacić za wynajmowane mieszkanie. Nawet wyrzucony na bruk, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce, szuka pomocy u ojca. Odpowiedzialność i zobowiązanie to dla niego puste słowa. Franc jest podobna, dlatego tak dobrze do siebie pasują. Z tego samego względu oboje przeżywają szok na wieść, że będą mieli dziecko. Jest to więc film nie tylko o miłości, ale również o tym wszystkim, co może się z nią wiązać. Daniel i Franc pragną uniknąć tej lekcji dojrzałości. Wolą uciec - jak zawsze. Jednak Dagur Kári nie jest pesymistą. Wierzy w miłość, która przecież nie niesie ze sobą jedynie szczęścia, ale także odpowiedzialność za los ukochanych osób. Występują: |

wtorek, 14.03.2006