| Jazda |
czwartek 11.05.2006
Reżyseria: Jan Sverák Gatunek: Komedia Film "Jazda" Jana Svěráka to dziwny film. Nie ma skomplikowanej fabuły, niejednoznacznych bohaterów, operatorskiej wirtuozerii. Nie ma dydaktyzmu, sentymentalizmu, smakowitych (lub nie - jak kto woli) perwersji. A jednak ten film wciąga, uzależnia, sprawia, że zapomina się o mrozie, katarze, o wszystkich codziennych kłopotach, bo "Jazda" tylko pozornie jest o niczym. Ot, dwaj kolesie (Radek Pastrnak i Filip Renc), podróżują przez Czechy kabrioletem po solidnym tuningu. Jeden (łysy i niższy) wygląda i zachowuje się jak erotoman, drugi (ciemnowłosy, wyższy) kojarzy się z kimś między maniakalnym mordercą a prymusem na wakacjach. Mężczyźni po drodze, a ściślej - z drogi, zabierają przepiękną rudowłosą dziewczynę (Ana Geislerova). Dziewczyna zabiera pozostawione po drugiej stronie drogi majtki. Swoje. Powyższy krótki opis niczego nie wyjaśnia, ale być może frapuje, wzbudza zainteresowanie, że za chwilę coś się stanie, że obejrzymy kawał kina akcji, że suspens... Nic takiego. Svěrák bawi się stereotypami, gra przyzwyczajeniami widza, wodzi go za nos i cudownie lekko (bo "Jazda" to właśnie film o "lekkości bytu, ale do zniesienia") zbija z tropu. Wybudza odbiorcę ze znajomości konwencji, do jakich przyzwyczaiło go solidne kino gatunków. Taką zabawę (a w konsekwencji i taki odbiór) zapowiada już początek pierwszego ujęcia - kilkusekundowy szwenk, poprawienie kamery, dokładniejsze kierowanie jej na to, co obok, dostrojenie, żeby pokazać to, co "nieopodal". Spodziewamy się, że oglądać będziemy to, co w centrum, ale reżyser proponuje to, co na marginesie. I właśnie taki jest ten film. O marginesie naszej egzystencji, o ulotności wszystkiego, o tym, co często określamy mianem rzeczy nieważnych, a co tak naprawdę daje życiu kolor, intensywność i okazuje się najważniejsze. To film o smakowaniu życia w jego pozornie najbanalniejszych odpryskach. Bo w ogólnym rozrachunku może się okazać, że właśnie to było prawdziwe życie, a nie solidne godziny związane z pracą, partnerem, doświadczaniem sztuki. Podziwiam lekkość, z jaką Svěrák zrobił film o tym, co ostateczne i ku czemu nieuchronnie zmierzamy. Bo od samego początku w tej opowieści obecny jest także - bardzo subtelnie - rys śmierci. "Co byście zrobili, gdybyście wiedzieli, że został wam tylko rok życia?" - pada z ekranu pytanie. Występują: |

czwartek 11.05.2006