Newsletter

Sondujemy

Jak dowiadujesz się o projekcjach?
 
2005.04.14 Dzienniki motocyklowe
Dzienniki motocyklowe

Dzienniki motocyklowe
czwartek, 14.04.2005

Reżyseria: Walter Salles
Scenariusz: Jose Rivera

Gatunek: Dramat
Czas trwania: 128 min.

Występują:
Gael García Bernal - Ernesto \'Che\' Guevara de la Serna
Rodrigo De la Serna - Alberto Granado
Mía Maestro - Chichina Ferreyra
Mercedes Morán - Celia de la Serna

"Dzienniki motocyklowe" to nie tylko film drogi, to film o szukaniu siebie i swojego miejsca w życiu. Tak jak Odyseusz przemierzał mityczny świat, tak Ernesto Che Guevara i Alberto Granado w filmie Waltera Sallesa przemierzają Amerykę Południową. Szukają przygody, a znajdują coś więcej. Odnajdują siebie. Zdają sobie sprawę z różnic materialnych jakie są na ich kontynencie. Jedni mogą pozwolić sobie na wiele, drudzy, tuż obok, nie mają nic.

Ernesto jako młody chłopak właśnie podczas tej podróży stał się tym, którego znamy jako Che. Ale Salles nie chciał pokazać tego Che, którego znamy z historii. Zaprezentował młodego Guevarę - człowieka, a nie Guevarę - rewolucjonistę. przedstawił chłopaka, który zdaje sobie sprawę z tego jaki ten świat jest, chłopaka nie brzydzącego się podać ręki trędowatemu, oddającego ostatnie pieniądze dla bezrobotnych, pragnącego zmienić świat i siebie razem z nim.

"Dzienniki motocyklowe" są bardzo uniwersalną historią. Jej głównym bohaterem nie musiał być Ernesto, podróżujący po Ameryce Południowej. Akcja mogłaby odbywać w Polsce, w Stanach Zjednoczonych, czy we Włoszech. A takim Ernestem mógł być Piotr, John, czy Luigi. Selles zrobił obiektywny film. Nie ocenia w nim Guevary, tylko stara się go zrozumieć. Nam w zrozumieniu młodego Ernesta pomaga rewelacyjny w tej roli Geel Garcia Bernal. Aktor nie naśladuje postaci, jest sobą. Dla Bernala Che jest bardzo ważną osobą. "Dzięki niemu jestem jaki jestem" - mówi. Może dlatego tak świetnie wypadł w tej roli. Ale nie tylko dla wspaniałej kreacji Bernala warto obejrzeć film. Zdjęcia, kręcone w Ameryce Południowej są rewelacyjne, a muzyka doskonale współgra z tymi obrazami.

Zachęcam do podróży z Ernesto w kinie. Może odnajdziemy siebie, zaczniemy dostrzegać niesprawiedliwość jaka jest wokół nas. Będziemy chcieli coś zmienić, podać rękę choremu. Pompatycznie to trochę zabrzmiało, ale czy świat nie byłby wtedy piękniejszy?