| Powrót Dyskusyjnych Klubów Filmowych |
|
![]() Małgorzata Nowicka, studentka MISH-u, bywalczyni DKF-ów Taśma filmowa ma dobrą jakość. Siedzenia już nie skrzypią. Dyskusyjne Kluby Filmowe rozkwitają na nowoPo zachłyśnięciu się multipleksami i zalewie filmów wszelakich publiczność coraz częściej wybiera produkcje niszowe, mniej dostępne. I wraca do studenckich Dyskusyjnych Klubów Filmowych. Własny DKF chce otworzyć także kino Muranów. 15 klubów w mieście DKF-y powstały w Polsce w połowie lat 50. Dawały możliwość zobaczenia wartościowych filmów, które nie trafiały do kin.Czasem ich pokazy były premierami - w DKF-ie KWANT pierwszy raz w Polsce pokazano "Zawód reporter" Antonioniego. Wyszli z nich obecni animatorzy życia filmowego jak Roman Gutek, szef firmy dystrybucyjnej Gutek Film, i Stefan Laudyn, organizator Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego. Po podniesieniu żelaznej kurtyny, kiedy wszystkie filmy stały się dostępne, DKF-y opustoszały. Teraz zapełniają się na nowo. - Dla mnie to sposób na nadrobienie zaległości filmowych - mówi Małgorzata Nowicka, studentka MISH-u. Chodziła do DKF-u socjologów Pod Spodem. Teraz chodzi na DKF Uniwersytetu Warszawskiego. - Dziś do DKF-ów ludzie przychodzą raczej na konkretny film - opowiada. Małgorzatę zainteresował cykl filmów z klasyki wybranych przez Andrzeja Wajdę. - Rzadko w kinie można obejrzeć np. "Złodziei rowerów" Vittoria de Sici - mówi. W Warszawie zarejestrowanych jest obecnie około 15 klubów. W większości związane są z uczelniami wyższymi. Nie trzeba się do nich zapisywać, wypełniać jakichkolwiek formalności. Wystarczy po prostu przyjść, kupić bilet i już można oglądać film. Na Uniwersytecie Warszawskim klubów jest kilka. Zrzeszone w Federacji DKF-ów powinny realizować schemat: prelekcja, pokaz, dyskusja. Małgorzata Nowicka przyznaje, że z dyskusji po filmach zdarzało się jej uciekać. Ale ze spotkań z twórcami filmów - nigdy. Narodowości u socjologów Czym DKF-y przyciągają widzów? Ewa Stokulska, prezes DKF-u socjologów Pod Spodem, opowiada, że starają się pokazywać filmy, których nie można zobaczyć nigdzie indziej. "U socjologów" niepisaną tradycją stały się wieczory etniczne, narodowe. Odbyły się już pokazy: białoruski, ormiański, indonezyjski, libański, ostatnio kurdyjski. W przyszłym semestrze zamierzają przyjrzeć się Węgrom, Czeczenii i być może Tybetowi. Oni też jako pierwsi pokazali półtora roku temu film bollywoodzki - "Devdas". Na scenie w Domu Sztuki na Wiolinowej, gdzie od pięciu lat organizują pokazy, oprócz filmu można było zobaczyć klasyczny taniec hinduski. Podawano herbatę - masalę. Ewa Stokulska opowiada, że jest stała grupa widzów, także w wieku postudenckim, która przychodzi na wszystko. Ale jest też część, która przychodzi zależnie od filmu, gościa. Ich ostatni hit to pokaz "Był jazz" Feliksa Falka i spotkanie z reżyserem. - Przyszło ok. 70 osób. Wywiązała się fajna rozmowa - opowiada. Klasyka czy nowości? Dużym powodzeniem w DKF-ie UW cieszy się cykl "Lekcje mistrzowskie Andrzeja Wajdy". - Poprosiliśmy pana Andrzeja Wajdę, by wybrał dla nas 10 filmów, według niego najciekawszych, z klasyki kina - mówi Ondrasz Szewczyk-Matowicki, prezes DKF-u UW. Nazwisko laureata Oscara przyciąga. Na każdym seansie jest około 100 osób. Mimo że pokazują głównie klasykę, od czasu do czasu można u nich zobaczyć też nowości. W cyklu "Premiery akademickie" prezentują filmy przed oficjalnymi premierami (tłumy przyciągnął np. pokaz filmu "Ukryte"). "Premiery akademickie" cieszą się dużą popularnością pewnie też dlatego, że bilet kosztuje 8 zł, czyli połowę tego, co trzeba zapłacić za seanse np. w multipleksie. Pokazy odbywają się w Audytorium Maximum. Dzięki temu odchodzą koszty wynajęcia sali. Podobnie aulę od uczelni dostał DKF Overground na SGH. Michał Nowak, prezes, opowiada, że ich sala przygotowana jest do projekcji multimedialnych. Pomieścić mogą do 200 osób. Oni z kolei proponują filmy, które niedawno były w kinach. Przeszły niezauważone albo po prostu są na tyle ciekawe, że warto do nich wracać. Jako jedyny DKF robią pokazy dwa razy w tygodniu - we wtorki i czwartki. I jako jedyni mają tak dobrze opracowaną stronę internetową. Widać - biznesmeni w kinie. DKF po latach DKF-owej atmosfery pozazdrościła studentom dystrybucyjna firma Gutek Film. Zapowiadają stworzenie własnego DKF-u w kinie Muranów. - Chcemy wrócić do rozmów o filmach. Młodzi widzowie gubią się wśród proponowanych im tytułów. Do końca nie wiadomo, co jest promocją, reklamą, a co obiektywną recenzją - opowiada Roman Gutek. Jeden z opracowujących projekt Maciej Jakubczyk, były prezes DKF-u socjologów, dodaje, że planują pokazy tematyczne raz w tygodniu. Specjalnie na nie chcą sprowadzać filmy, robić pokazy przedpremierowe oraz wracać do starych tytułów Gutek Film. Roman Gutek podkreśla, że zależy mu na stałej grupie widzów. - Dlatego wprowadzimy karnety - tłumaczy. Ale jak na DKF przystało, współtworzyć go będą studenci m.in. działający w warszawskich DKF-ach. Projekt ma ruszyć od lutego. A do tego czasu można korzystać z atrakcji studenckich. Socjolodzy zapraszają na wczesne filmy Woody'ego Allena niedostępne w Polsce. Overground planuje projekcję "Jestem" Doroty Kędzierzawskiej i spotkanie z reżyserką. A DKF UW będzie kontynuował "Lekcje..." oraz zorganizuje dyskusję z Andrzejem Wajdą. Źródło: Gazeta Wyborcza |


